Furdyna: Wizyta premiera Skvernelisa w Warszawie

No Comment Yet

We wtorek 5 września br. miały miejsce w Warszawie konsultacje, w których udział wzięła premier Beata Szydło i przedstawiciele państw bałtyckich: premierzy Litwy i Łotwy, Saulius Skvernelis i Māris Kučinskis, oraz ambasador Estonii w Polsce – Harri Tiido (premier Jüri Ratas nie mógł przybyć do Warszawy z powodu spraw wewnętrznych). W czasie spotkania poruszono zagadnienia dotyczące infrastruktury (Via Baltica, Rail Baltica), bezpieczeństwa (Baltic Air Policing, rosyjskie ćwiczenia Zapad-17), w tym cyberbezpieczeństwa, energetyki oraz wschodniego sąsiedztwa Unii Europejskiej (w związku z listopadowym szczytem Partnerstwa Wschodniego w Brukseli). Omówiono także kwestię pracowników delegowanych w związku z propozycją Komisji Europejskiej nowelizacji dyrektywy 96/71/WE i dyplomatyczną ofensywą prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Przedstawiciele czterech państw znaleźli szereg punktów wspólnych, które mogą stać się podstawą przyszłej ścisłej współpracy w ramach NATO i UE, uzgodnili również wspólne stanowisko w sprawie perspektywy finansowej UE po 2020 r.

Długo oczekiwana wizyta

Mimo że wizyta litewskiego premiera nie miała charakteru bilateralnego, należy podkreślić jej znaczenie, gdyż po raz pierwszy od wyborów parlamentarnych w Polsce w październiku 2015 r. doszło do spotkania szefów rządów w stolicy któregoś z tych krajów (w maju br. spotkali się w Tallinnie w ramach Rady Ministrów Państw Bałtyckich). Do tej pory Warszawę odwiedzał tylko litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius (ostatni raz w styczniu br. na zaproszenie swojego polskiego odpowiednika). Minister Waszczykowski, mimo ponawiania zaproszenia ze strony litewskiej, nie złożył dotychczas wizyty w Wilnie, doraźnie kontaktując się z szefem litewskiej dyplomacji (np. telefonicznie w kwietniu br. po akcie wandalizmu na Cmentarzu na Rossie). Jest to wynikiem postawionego przez niego na początku urzędowania warunku poprawy stosunków polsko-litewskich, uzależniając ich kondycję od wykonania przez władze w Wilnie gestu w kierunku polskiej mniejszości na Litwie.

Relatywnie częstym gościem na Litwie był za to szef gabinetu prezydenta Dudy – Krzysztof Szczerski, który w styczniu br. uczestniczył w Snow Meeting w Trokach, a w sierpniu spotkał się w Wilnie doradcą prezydent Grybauskaitė ds. polityki zagranicznej – Nerijusem Aleksiejūnasem i wziął udział w złożeniu listów uwierzytelniających przez nową ambasador Polski na Litwie Urszulę Doroszewską. Sam prezydent Duda dotychczas spotykał się z litewską głową państwa jedynie podczas spotkań wielostronnych (np. mini-szczytu w Bukareszcie w listopadzie 2015 r., szczytu NATO w 2016 r. czy lipcowej wizyty Donalda Trumpa w Warszawie), pomijając w swoich pierwszych wizytach zagranicznych Wilno, co spotkało się z pewnym rozczarowaniem ze strony litewskiej.

Pierwsze sygnały odwilży?

Wizyta Skvernelisa w Warszawie nie oznacza jeszcze odwilży w stosunkach polsko-litewskich, jednak może być kolejnym krokiem przybliżającym oba państwa do ściślejszej niż to miało miejsce w ostatnich latach współpracy. W tym kontekście należy pamiętać o osiągniętym pod koniec czerwca br. porozumieniu między Orlenem Lietuva a litewską państwową spółką kolejową Lietuvos Geležinkeliai, kończącym kilkuletni spór o wysokość taryf przewozowych dla właściciela rafinerii w Możejkach. Było to możliwe po dymisji dotychczasowego prezesa LG Stasysa Dailydki w grudniu 2016 r., który nie otrzymał wsparcia od nowego rządu. Warto pamiętać, że nie jest to jeszcze koniec sporu wokół Możejek – przed Komisją Europejską toczy się bowiem dochodzenie w sprawie rozebrania przez Litwinów w 2008 r. 19-kilometrowego odcinka kolejowego z rafinerii do łotewskiej miejscowości Renge, którym Orlen Lietuva eksportował swoje towary. Skvernelis widzi jednak możliwość rozstrzygnięcia tego sporu przez zaproponowanie Orlenowi korzystniejszych taryf przewozowych bez odbudowywania połączenia z Łotwą, o czym rozmawiał w Warszawie z premier Szydło i Jarosławem Kaczyńskim.

Litewski premier niejednokrotnie podkreślał, że dołoży starań, aby poprawić stosunki z Polską, dążąc również do uregulowania drażliwej sprawy możliwości zapisywania polskich nazwisk w dokumentach w ich oryginalnym brzmieniu przez przedstawicieli polskiej mniejszości na Litwie. Polskie władze po wyborach w 2015 r. przyjęły taktykę (będącą notabene kontynuacją podejścia poprzednich rządów) wyczekiwania na jakiś gest ze strony litewskiej w kierunku polskiej mniejszości na Litwie, pozostawiając wzajemne relacje państwowe w stanie zawieszenia i wywierając presję na stronę litewską. Choć oba kraje mają szereg wspólnych interesów (co pokazały przywołane konsultacje w Warszawie), to wydaje się jednak, że bez podobnego gestu władze w Warszawie pozostaną sceptyczne w kwestii zacieśniania współpracy, ponieważ w przeciwnym razie musiałyby zmierzyć się z presją środowisk konserwatywnych i narodowych (również – a może przede wszystkim – we własnych szeregach), które zarzucałyby jej zdradę polskiej mniejszości na Litwie.

Perspektywy współpracy

Stosunki polsko-litewskie mają szansę wejść w nową fazę po kilku latach impasu. Nowe podejście, prezentowane przez rząd Skvernelisa, przynosi pierwsze efekty w postaci uregulowania niektórych drażliwych i ciągnących się latami spraw w dziedzinie energetyki. Jednak wiele zależeć będzie od sprawy, którą Warszawa uważa za priorytetową na dzień dzisiejszy, mianowicie sytuacji polskiej mniejszości na Litwie. W sierpniu zapadła pozytywna decyzja w sprawie przekształcenia dwóch polskich szkół w Wilnie w tzw. długie gimnazja. Całą sprawę uważnie śledziło polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Jednak prawdziwym testem będzie jesienna sesja parlamentu litewskiego, podczas której głosowany będzie projekt ustawy zezwalający na oryginalny zapis nazwisk na pierwszej stronie paszportu, przygotowany przez sejmową Grupę 3 Maja. Jeśli projekt zostanie przyjęty, można mieć sporą nadzieję na ożywienie relacji polsko-litewskich i większą otwartość strony polskiej. Przeciwny bieg wypadków może być dużym ciosem dla starań premiera Skvernelisa na odcinku polityki zagranicznej, choć można spodziewać się utrzymania współpracy w kluczowych dla obu krajów kwestiach (przede wszystkim bezpieczeństwa).

Dla Polski odprężenie stosunków z Litwą byłoby również pożądane. Warszawa (razem z Budapesztem) znajduje się pod presją instytucji unijnych i niektórych krajów unijnych w związku z wprowadzanymi przez rząd reformami wewnętrznymi. W tej sytuacji naturalnym działaniem jest szukanie sojuszników w celu uniknięcia izolacji. Ponadto Polska zajmuje czołowe miejsce wśród krajów delegujących pracowników do innych krajów UE, dlatego aktywnie sprzeciwia się propozycjom zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych. Podobne stanowisko zajmuje Litwa, która po 2010 r. odnotowała jeden z najwyższych wskaźników wzrostu liczby pracowników delegowanych. W 2016 r. polski Sejm i litewski Seimas – razem z parlamentami dziewięciu innych krajów unijnych – zgłosiły zastrzeżenia do zmian w dyrektywie (procedura tzw. żółtej kartki dla KE), a wspólne stanowisko w tej sprawie zostało potwierdzone podczas ostatniej wizyty premiera Skvernelisa w Warszawie. Jest to jeden z tych obszarów współpracy (obok szeroko pojętego bezpieczeństwa), który raczej nie ucierpi w przypadku niepomyślnych decyzji podjętych przez Seimas w związku z oryginalną pisownią polskich nazwisk w litewskich dokumentach, ponieważ leży w żywotnym interesie obu krajów. Jednak wyraźny gest w stosunku do polskiej mniejszości wydaje się warunkiem sine qua non ścisłej, ożywionej współpracy polsko-litewskiej.

Marcin Furdyna

Marcin Furdyna
Up Next

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »