Bielicki: Polityka amerykańska wobec Niemiec w koncepcji Donalda Trumpa i jego administracji

No Comment Yet

Wybór Donalda Trumpa na urząd prezydenta USA w listopadzie 2016 r. oznaczał zmodyfikowanie amerykańskiej polityki zagranicznej na wielu płaszczyznach. Jedną z takich modyfikacji są utrzymywane od 1945 r. specjalne relacje niemiecko-amerykańskie. Treścią niniejszego opracowania będą najważniejsze założenia polityki nowego amerykańskiego prezydenta względem zachodniego sąsiada Polski. Stanowią one ważny czynnik we współczesnym ładzie międzynarodowym, a w chwili obecnej relacje obu krajów pozostawiają wiele do życzenia. Wydaje się, że nowa waszyngtońska administracja zamierza znacząco przewartościować swój stosunek do Niemiec w porównaniu z polityką poprzednich prezydentów reprezentujących Partię Demokratyczną – Billa Clintona oraz Baracka Obamy. Punktami spornymi są następujące zagadnienia: kryzys imigracyjno-uchodźczy, polityka klimatyczna i niechęć amerykańskiego prezydenta do respektowania wcześniejszych porozumień o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, brak zdecydowanej woli zwiększenie wydatków wojskowych w ramach struktur NATO przez niemiecki rząd oraz zbyt mocna pozycja niemieckich koncernów na amerykańskim rynku uwarunkowana daleko idącą pomocą rządu w Berlinie, podważającą zasady konkurencyjności. W niniejszym tekście zamierzam ponadto odpowiedzieć na pytanie, czy przedstawione wyżej rozbieżności mają szanse zostać przezwyciężone.

Polityka wobec imigrantów

Najważniejszym przedmiotem sporu między oboma krajami jest problem imigracyjno- uchodźczy. W obliczu otwarcia przez kanclerz Angelę Merkel granic przed nielegalnymi imigrantami i uchodźcami z Bliskiego Wschodu oraz Afryki coraz więcej państw wyraża zaniepokojenie tym posunięciem. Donald Trump, który jeszcze w czasie kampanii wyborczej stanowczo sprzeciwiał się niekontrolowanemu napływowi imigrantów uważa, że polityka Merkel przyczyniła się do zwiększenia liczby ataków terroru w Europie i wzrostu muzułmańskiego radykalizmu, który negatywnie wpływa również na sytuację w samych Stanach Zjednoczonych. Nawołujący do konieczności jak najszybszego pokonania Państwa Islamskiego, republikanin jest zdania, że nierozważna polityka niemieckiej kanclerz utrudnia walkę z tą organizacją na obszarze Bliskiego Wschodu. Retoryka Trumpa, co zrozumiałe, nie spotkała się z aprobatą niemieckiej elity politycznej. Ostrej krytyce został poddany jego dekret z początku prezydentury o zakazie wjazdu na teren USA obywateli kilku krajów arabskich kojarzonych z popieraniem i wspieraniem terroryzmu [1]. Na podstawie pierwszych wizyt amerykańskiego prezydenta w Europie widać wyraźnie, że jest jawny rozdźwięk między stanowiskiem obu stron w przedmiotowej sprawie i niewiele wskazuje, by taka sytuacja miała się zmienić w najbliższym czasie.

Pokrewny kwestii imigrantów jest również wątek Brexitu. Trump niejednokrotnie wypowiadał się przychylnie o opuszczeniu przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej, krytykując jej biurokratyzm, słabość i otwarcie się na niekontrolowany napływ ludności z Bliskiego Wschodu. Z drugiej jednak strony pewne sygnały dowodzą, że prezydent USA jest także zaniepokojony możliwą utratą miejsc pracy na Wyspach przez obywateli amerykańskich na skutek materializowania się pewnych nie do końca jeszcze sprecyzowanych ustaleń i zasad Brexitu [2]. Publicysta Reutersa John Lloyd trafnie sygnalizuje, że decyzja o tym bezprecedensowym jak dotąd przedsięwzięciu jakim jest Brexit została podjęta zgodnie z demokratycznymi standardami, za zgodą obywateli brytyjskich, pod wpływem zrodzonego rozczarowania do szeroko pojętej polityki Unii Europejskiej, a postawa Brytyjczyków różni się od koncepcji Trumpa i jego administracji, kontestującej obecny ład międzynarodowy [3]. Zagadnienie opuszczenia Wspólnoty Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo wiąże się częściowo także z problemem, o którym poniżej kilka słów.

Polityka klimatyczna

Rozbieżności we wzajemnych stosunkach USA i Niemiec dotyczą również polityki klimatycznej i wycofania się obecnego lokatora Białego Domu z tak z trudem uzgodnionych zapisów porozumienia klimatycznego zawartego w Paryżu jeszcze za prezydentury poprzedniego prezydenta światowego mocarstwa, Baracka Obamy. Nieprzypadkowo obecny amerykański szef państwa, pośrednio odnosząc swoje uwagi do Berlina, powiedział niedawno: „Paryskie porozumienie klimatyczne ogranicza amerykańską gospodarkę tylko po to, żeby przypodobać się aktywistom i stolicom obcych państw. Nie bierze pod uwagę dobra Ameryki, jej przemysłu oraz pracowników. […] My chcemy być tylko traktowani uczciwie. Nie chcemy, żeby przywódcy innych państw się z nas śmiali. I nie będą. […] Zostałem wybrany na prezydenta przez ludzi z Pittsburgha, nie z Paryża” [4]. Decyzja Trumpa w tej sprawie spotkała się w Niemczech z jednoznacznie negatywnym przyjęciem ze strony wszystkich opcji politycznych oraz przedstawicieli przedsiębiorców i związków przemysłowych m.in. Federalnego Związku Niemieckiego Przemysłu. W opinii zrzeszonych w tej organizacji członków, stanowisko amerykańskie ma na celu ochronę jedynie amerykańskich interesów klimatycznych i doprowadzi USA do izolacji oraz zagrozi strategiom inwestycyjnym międzynarodowych koncernów. Wypada zgodzić się z analizą przedstawioną przez Ośrodek Studiów Wschodnich, z której wynika, że niemiecki przemysł obawia się utraty konkurencyjności w odniesieniu do producentów zza oceanu, nierespektujących wcześniejszych ustaleń polityki klimatycznej [5]. Jak słusznie wskazuje redaktor Płóciennik,
w interesie niemieckiej gospodarki, z czego przecież zdaje sobie sprawę amerykańska administracja, jest rozwój energii odnawialnej uwarunkowany faktem, że Niemcy zarabiają na eksporcie nowych technologii wytwarzania energii, przy okazji nie dopuszczając, żeby inne podmioty podnosiły swoją konkurencyjność ekonomiczną w tym obszarze poprzez wytwarzanie tańszej energii. Doprowadziłoby to do komplikacji w niemieckiej gospodarce, poddanej w ostatnich latach konieczności ograniczenia emisji gazów cieplarnianych [6].

Już po paru tygodniach od zerwania umowy widać, że implikacje decyzji Trumpa będą dalekosiężne. Kanclerz Merkel po nieudanej próbie zmiany jego decyzji i utrzymania porozumienia klimatycznego, powiedziała, że chce przyjaznych stosunków obu krajów, ale także z Rosją, że Europejczycy muszą „wziąć swoje przeznaczenie w swoje ręce” oraz że „czasy, w których możemy całkowicie polegać na innych, są już nieaktualne” [7]. Innymi słowy USA przestają być najważniejszym partnerem gospodarczym dla Niemiec, a punkt ciężkości relacji ekonomicznych niejako zostanie przesunięty na inne kraje, szczególnie Rosję i Chiny. Taki obrót spraw może wywołać szereg niekorzystnych implikacji przede wszystkim dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a w dłuższej perspektywie także dla samych Stanów Zjednoczonych. Dlatego niewykluczone, że strona amerykańska może niebawem nieco złagodzić swoje stanowisko w kwestiach klimatu, chociaż z drugiej strony ten swoisty szantaż niemiecki może spowodować jeszcze większą degradację relacji między USA a Niemcami, co może okazać się korzystne w gospodarczym aspekcie dla takich podmiotów, jak np. nasz kraj.

Problem międzynarodowego handlu w relacjach amerykańsko-niemieckich

Różnice stanowisk Berlina i Waszyngtonu dotyczą także problemu rozumienia roli Niemiec we współczesnym świecie i przynależności obu krajów do organizacji międzynarodowych. Niemcy, dla których fundamentem działania jest przynależność do ONZ, Światowej Organizacji Handlu i Unii Europejskiej, uznają te podmioty za element spajający międzynarodowy system bezpieczeństwa, ukształtowany po II wojnie światowej. W założeniu Berlina gwarantują one równość i sprawiedliwość dla wszystkich. Poglądy niemieckich elit politycznych stanowią kontrast ze stanowiskiem Partii Republikańskiej i administracji Trumpa, dla której owe organizacje są elementem służącym osłabieniu amerykańskiej dominacji we współczesnym świecie i które dają mniejszym i mniej zamożnym podmiotom, np. Meksykowi możliwość wielopłaszczyznowego wykorzystywania strony silniejszej i lepiej sytuowanej na arenie międzynarodowej – jaką są niewątpliwie Stany Zjednoczone. Dlatego przedstawiciele skupionej wokół Trumpa ekipy wykazują otwartą wrogość wobec porozumień proglobalizacyjnych dotyczących wolnego handlu – jak TPP (Partnerstwo Transpacyficzne) oraz TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) oraz dążą do renegocjowania układu NAFTA [8]. W swoich wypowiedziach Trump sygnalizuje nie bez racji, że Stany Zjednoczone oczekują sprawiedliwego handlu z europejskimi mocarstwami, przyznając otwarcie : „Nie chcemy zwycięstwa, chcemy sprawiedliwości” [9]. Stanowisko wobec niemieckiej polityki jasno oddaje także wypowiedź Petera Navarro, doradcy amerykańskiego prezydenta do spraw handlu, z której wynika, że Niemcy wykorzystują wprowadzenie waluty euro oraz preferują bilateralne umowy handlowe, aby zyskać przewagę nad partnerami handlowymi na świecie i jednocześnie osłabić amerykańską pozycję gospodarczą [10]. Z kolei dla Niemiec idea wolnego handlu jest kluczowym zagadnieniem własnego rozwoju ekonomicznego. Jak analizuje Sebastian Płóciennik, znany badacz polityki niemieckiej, jest to bardzo istotne ze względu na skalę eksportu niemieckich produktów do innych krajów, co potwierdza fakt, że w 2015 r. niemieckie firmy sprzedały za granicę towary o wartości 1,2 biliona euro, z czego niemal 45% trafiło na rynki spoza Unii Europejskiej, w tym do Stanów Zjednoczonych. Powyższe oczywiście sprzyja niemieckiemu rozwojowi gospodarczemu, gdyż przewaga eksportu nad importem w strukturze gospodarczej zachodniego sąsiada Polski wynosi na dzień dzisiejszy prawie 250 miliardów euro [11].

Różnice zdań są uwypuklone i podkreślane w aspekcie przemysłu motoryzacyjnego, dla strony amerykańskiej szczególnie wrażliwej i priorytetowej gałęzi sektora gospodarki. Jeszcze przed objęciem urzędu Trump w wywiadzie dla „Bilda” skrytykował niemieckie władze i koncerny motoryzacyjne, że zbyt mało samochodów produkują w USA, jednocześnie grożąc wprowadzeniem ceł na eksportowane do USA samochody z fabryk w Meksyku. Powiedział: „Jeśli chcecie sprzedawać auta na świecie, to życzę wam wszystkiego najlepszego. Możecie też budować samochody dla Stanów Zjednoczonych, ale od każdego auta wwożonego do USA zapłacicie 35 proc. cła” [12]. Dla Niemców prawdopodobna zmiana dotychczasowej amerykańskiej polityki w tej materii jest poważnym problemem, gdyż przez wiele lat niemiecki model ekonomiczny opierał się na znacznym eksporcie własnych towarów i usług za granicę oraz porównywalnie niewielkim importem do kraju. Niemcy wypracowywują nadwyżkę handlową rzędu 20 miliardów euro miesięcznie, z czego 6 miliardów dotyczy relacji z USA. Z drugiej strony Stany Zjednoczone mają największy deficyt handlowy na świecie – w 2016 r. wyniósł on 500 miliardów dolarów. Jak wskazuje Płóciennik, pozycja inwestycyjna netto Niemiec w gospodarce światowej przekracza 1,5 biliona euro, co stanowi aż 49% niemieckiego PKB. Dlatego też w interesie niemieckim konieczne jest spłacanie przez zadłużone kraje swoich zobowiązań finansowych m.in. Grecji i Włoch oraz respektowanie przez nie programu oszczędnościowego, gdyż ogłoszenie np. niewypłacalności danego kraju czy banku, napędzanie inflacji czy wymuszona restrukturyzacja danego państwa przyczyni się do zniwelowania niemieckiej nadwyżki budżetowej i możliwych problemów gospodarczych Niemiec [13]. Dla amerykańskiego prezydenta najważniejsze jest swoiste równoważenie handlu z Niemcami na korzyść gospodarki amerykańskiej oraz konieczność zmuszenia firm niemieckich do intensyfikacji pozostawiania wypracowanych zysków na terenie Stanów Zjednoczonych. Na chwilę obecną trudno jest przewidzieć dalszy rozwój wypadków w tej materii. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się wyczekiwanie przez niemiecki biznes końca kadencji Trumpa i chęć przeniesienia swojej produkcji do innych krajów np. Rosji. W przypadku ponownego wyboru Trumpa na urząd prezydenta z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie wycofanie się niemieckiego biznesu ze Stanów Zjednoczonych.

Niemieckie wydatki na armię

Ważnym aspektem sporu niemiecko-amerykańskiego jest również różnica zdań
w obszarze zbyt niskich, zdaniem Amerykanów, wydatków Republiki Federalnej
na obronność. Jeszcze w czasie kampanii wyborczej Trump żądał od krajów członkowskich NATO wzrostu przeznaczanych na obronę funduszy do poziomu 2% PKB danego państwa. W 2016 r. zaledwie 5 krajów: USA, Wielka Brytania, Polska, Grecja oraz Estonia spełniło powyższy wymóg [14]. Prezydent USA, w przypadku nierespektowania tego wymogu, oględnie sugerował możliwość porzucenia amerykańskich gwarancji obronnych dla niewypełniających tego kryterium państw. Taka uwaga jak najbardziej dotyczy także rządu
w Berlinie wobec przeznaczanego przez niego już od wielu lat budżetu na niezmienionym i niskim poziomie. Zgodnie z zamierzeniami niemieckiego gabinetu, ma on wynosić w 2017 r. 1,22% PKB [15]. Wydaje się umotywowane postawienie tezy, że republikańska administracja ma świadomość, iż Niemcy, korzystając z amerykańskiej obecności w bazach wojskowych na swoim terytorium (np. w Rammstein) całkowicie świadomie zaniedbały rozwój własnego potencjału obronnego. Dlatego Waszyngton będzie dążył do odwrócenia priorytetów wypracowanych przez poprzednich prezydentów. Trump, postrzegający politykę jako pole negocjacji biznesowych, może domagać się większych niemieckich subwencji na utrzymywanie amerykańskiego kontyngentu, stawiając jednocześnie na możliwość przeniesienia części baz do Polski czy Rumunii. Z drugiej jednak strony całkowicie nierealny jest jednak scenariusz absolutnego zerwania wzajemnych kontaktów w zakresie szeroko rozumianej polityki obronnej i współpracy wojskowej. Stacjonowanie armii USA w Niemczech uświadamia Rosji, że USA są zdolne do obrony krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego przed potencjalną agresją ze strony Moskwy. Nie zmienia to faktu, że jeśli Niemcy nie będą podążać drogą zwiększania funduszy na cele rozbudowy armii i struktur w ramach Paktu, to taka postawa może zaszkodzić w mniejszym lub większym stopniu wzajemnym relacjom na wielu płaszczyznach i przynieść obu stronom trudne do oszacowania w wymiarze wizerunkowym i gospodarczym straty. Jak trafnie stwierdził amerykanista Zbigniew Lewicki:„ Faktem jest, że dziś Ameryka płaci za bogate programy socjalne Niemiec, Francji, itp. – bo te kraje dużo wydają na płatne urlopy pracowników i rozmaite inne udogodnienia dla swoich obywateli, natomiast koszty obronności przerzucają na Waszyngton. Gdybym był amerykańskim podatnikiem, protestowałbym przeciwko temu – tym bardziej, że w USA są duże obszary biedy. Z punktu widzenia Ameryki takie stawianie sprawy jest bardzo rozsądne [16]”.

Podsumowanie

Rekapitulując, w najbliższym czasie możemy się spodziewać jeszcze poważniejszych perturbacji we wzajemnych relacjach niemiecko-amerykańskich. Niewątpliwie skorzysta na tym Rosja, która od dawna podsyca wzajemne animozje krajów zachodnich i dąży do osłabienia pozycji amerykańskiej w Europie. Umotywowana będzie teza, że napięcia w Europie w relacjach amerykańsko-europejskich służą prezydentowi Putinowi do wzmocnienia własnej pozycji przetargowej m.in. w kwestii syryjskiej. Co ciekawe, pogorszenie się kontaktów niemiecko-amerykańskich może się przyczynić do wzrostu znaczenia Polski w obecnie wypracowywanej nowej strategii amerykańskiego prezydenta, stąd też w mojej opinii w nie tak odległej perspektywie możliwym może stać się scenariusz przeniesienia części baz z Rammstein do naszego kraju. Amerykańskie władze, wiedząc o historycznie nie raz już potwierdzonej lojalności władz w Warszawie, utrzymywaniu w dalszym ciągu wydatków wojskowych na poziomie 2% PKB i deklaracji ich wzrostu, wiedząc także o daleko zaawansowanym zamiarze Chin do poprowadzenia Nowego Jedwabnego Szlaku przez terytorium Polski, mogą na nowo interpretować Polskę jako nieodległy obszar rozgrywania istotnych międzynarodowych interesów geopolitycznych, próbując włączyć się w ten proces i nie dopuścić do całkowitej chińskiej ekspansji na europejskim gruncie. Dlatego postępująca degradacja relacji niemiecko-amerykańskich może stanowić partykularną szansę upodmiotowienia naszego kraju na arenie międzynarodowej. Patrząc jeszcze szerzej, napięcia amerykańsko-niemieckie stanowią również okazję dla Chin intensyfikacji penetracji gospodarczej Niemiec. Wiele zależy od wyników wyborów w Niemczech do Bundestagu we wrześniu tego roku, chociaż wysoce prawdopodobne jest zwycięstwo kanclerz Merkel i idąca za nim kontynuacja dotychczasowej polityki niemieckiej we wszystkich jej aspektach, co rodzi kontrowersyjne tezy, że to nie Chiny, a Niemcy staną się największym wrogiem obecnego prezydenta USA, którego osobista niechęć do niemieckiej kanclerz bierze się z różnic charakterologicznych obu polityków i całkowicie odmiennego poglądu na rzeczywistość. Jednocześnie należy podkreślić, że negatywne stanowisko odnośnie do prowadzonej obecnie polityki niemieckiej podziela nie tylko sam Trump, ale także większość członków jego administracji, pozornie niespójnej i nieskoordynowanej, ale jasno komunikującej swoje oczekiwania – wbrew nadziejom władz w Berlinie, że to jedynie amerykański prezydent jest niechętny tak prowadzonej przez nie polityce [17]. Na odpowiedzi wobec opisywanych dziś scenariuszy rozwoju sytuacji w zakresie relacji na linii Berlin-Waszyngton przyjdzie poczekać jeszcze kilka miesięcy, kiedy to ulegną one krystalizacji bądź rozluźnieniu w stopniu, który trudno obecnie rozstrzygnąć.

Paweł Bielicki

Przypisy:
[1] World leaders condemn Donald Trump’s ‚Muslim ban’, http://www.aljazeera.com/news/2017/01/world-leaders-condemn-donald-trump-muslim-ban-170128134635041.html, dostęp- 05.07.2017.
[2] D. Boffey, ‘Trump worried about Brexit impact on US jobs’, https://www.theguardian.com/us-news/2017/may/25/trump-worried-about-brexit-impact-on-us-jobs, dostęp- 13.07.2017.
[3] J. Lloyd, Commentary: Merkel is wrong about Trump and Brexit, http://www.reuters.com/article/us-lloyd-merkel-commentary-idUSKBN18T22J, dostęp- 12.07.2017.
[4] T. Domański, Donald Trump zadecydował, że Stany Zjednoczone wycofają się z walki z globalnym ociepleniem, http://www.spidersweb.pl/2017/05/trump-porozumienie-klimatyczne.html, dostęp- 10.07.2017.
[5] R. Bajczuk, Wycofanie się USA z paryskiej umowy klimatycznej- niemieckie reakcje, https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2017-06-07/wycofanie-sie-usa-z-paryskiej-umowy-klimatycznej-niemieckie-reakcje-, dostęp- 13.07.2017.
[6] S. Płóciennik, Zapowiedzi polityki gospodarczej Donalda Trumpa – konsekwencje dla Niemiec, Biuletyn Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, nr 90 (1440), https://www.pism.pl/publikacje/biuletyn/nr-90-1440, dostęp- 24.06.2017.
[7] Merkel: Europe ‚can no longer rely on allies’ after Trump and Brexit, http://www.bbc.com/news/world-europe-40078183, dostęp- 16.07.2017.
[8] NAFTA- Północnoamerykańska Strefa Wolnego Handlu, zob. A. Antoszewski, R. Herbut, Leksykon politologii, Warszawa 2002, s. 243.
[9] M. Leonard, Germany, not China, will be Donald Trump’s enemy number one, http://www.ecfr.eu/article/commentary_germany_not_china_will_be_donald_trumps_enemy_7282-, dostęp- 14.07.2017.
[10] Trump’s top trade adviser accuses Germany of currency exploitation, https://www.ft.com/content/57f104d2-e742-11e6-893c-082c54a7f539?mhq5j=e2, dostęp- 08.07.2017.
[11] S. Płóciennik, Zapowiedzi polityki gospodarczej Donalda Trumpa – konsekwencje dla Niemiec, Biuletyn Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, nr 90 (1440), https://www.pism.pl/publikacje/biuletyn/nr-90-1440, op.cit, dostęp- 24.06.2017.
[12] A. Kublik, Wojna na słowa Niemiec z USA. Donald Trump może rozłożyć gospodarkę Niemiec, http://wyborcza.pl/7,155287,21358403,wojna-slow-niemiec-z-usa-donald-trump-moze-rozlozyc-gospodarke.html, dostęp- 12.06.2017.
[13] S. Płóciennik, Zapowiedzi polityki gospodarczej Donalda Trumpa – konsekwencje dla Niemiec, Biuletyn Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, nr 90 (1440), https://www.pism.pl/publikacje/biuletyn/nr-90-1440, op.cit, dostęp- 24.06.2017.
[14] Raport NATO: Polska jednym z pięciu państw, które w 2016 r. przeznaczyły co najmniej 2 proc. PKB na obronność, http://wpolityce.pl/polityka/331287-raport-nato-polska-jednym-z-pieciu-panstw-ktore-w-2016-r-przeznaczylo-co-najmniej-2-proc-pkb-na-obronnosc, dostęp- 12.07.2017.
[15] J. Pawłowski, Więcej pieniędzy na armię w Niemczech ( ANALIZA), http://www.defence24.pl/497455,wiecej-pieniedzy-na-armie-w-niemczech-analiza, dostęp-15.07.2017.
[16] Z. Lewicki, Trump jest ewidentnie zaszczuwany, http://plus.polskatimes.pl/opinie/a/zbigniew-lewicki-trump-jest-ewidentnie-zaszczuwany,12114274, dostęp- 15.07.2017.
[17] M. Leonard, Germany, not China, will be Donald Trump’s enemy number one, http://www.ecfr.eu/article/commentary_germany_not_china_will_be_donald_trumps_enemy_7282-, op.cit, dostęp- 14.07.2017.

admin

Author

admin

Up Next

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »